Catherine sorridente

Nie ma ludzi pizzoodpornych. A to jest pizza, której nie trzeba zamawiać, a która naprawdę zawsze wychodzi. Każdemu. Każdej. Ta włoska bella, choć nie ma arystokratycznego pochodzenia, jest pizzą najwyższych lotów. Musisz mieć drożdże, makę, trochę oliwy i wszystko, co znajdziesz w lodówce, a co nie jest jeszcze zepsute. Tak powstaje pizza Catherine sorridente.

300 g mąki w proporcji 200 pszennej uniwersalnej : 100 pełnoziarnistej

25 dkg drożdży

4 łyżka oliwy

szklanka cieplej wody

pizza_twojanac

Do ciepłej wody dodaję drożdże i dokładnie mieszam. Wrzucam do miski mąkę, robię dołek na drożdże rozpuszczone w wodzie, dodaję oliwę, Mieszam, wyrabiam (ciasto nie może być za twarde, ale nie może też kleić się do rąk) i zostawiam na chwilę.

Z tej ilości ciasta mam albo dwa duże cienkie placki lub jeden na grubszy. Masę rozwałkowuję i zostawiam na 20-30 minut do wyrośnięcia. W międzyczasie przygotowuję składniki.

Pizza na zdjęciu: mozarella, brie, połówki pomidorków koktajlowych, świeża rukola.

Propozycje składników:

Kozissima: ser kozi posypany mozarellą, po wyjęciu posypane świeżym szpinakiem

Serissima: brie, rokpol, mozarella, kapary, rukola

Kurkovissima: kurki duszone na maśle, nic więcej

Po wyjęciu z piekarnika posypuję świeżą rukolą i polewam oliwą z czosnkiem.

Zazwyczaj nie dodaję sosu pomidorowego. Jak ktoś chce to można. Ale osobno.

Po  nałożeniu składników piekę w 180 z termoobiegiem.  15 minut. Gotowe. Prosto, szybko i na temat. Jeszcze zdążycie zrobić na niedzielny wieczór. Pocieszenie przed poniedziałkiem.

Dodaj komentarz

Or

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *